Zaraz po opuszczeniu Tokyo i zakończeniu pracy nad instalacją w galerii P3, Sylvian, chcąc pozyskać środki na realizację swego kolejnego dzieła oraz zaadaptowanie piętra swego domu jako niewielkiego studia nagraniowego, postanowił odbyć kameralne, jednoosobowe tournee po Japonii i Europie. Trasa pod hasłem "Slowfire" okazała się sukcesem ze wzgledu na niezwykła atmosferę oraz oszczędne, niekiedy wręcz akustyczne wykonanie bardzo różnorodnego repertuaru. Związek z Ingrid okazał się potężnym katalizatorem, który sprawił, iż mimo wstępnych niepowodzeń, Sylvian odzyskał wiarę we własne możliwości twórcze i był w stanie ostatecznie odrzucić model pracy u boku innego artysty, tak jak miało to miejsce w końcu lat 80-tych. Pierwszy autorski album Sylviana od czasu "Secrets Of The Beehive" ujrzał światło dzienne w marcu 1999 roku.

"Dead Bees On A Cake" uznać można za syntezę poważnych przemian w życiu artysty. To dzieło o miłości, oddaniu, odnalezieniu własnej, zakorzenionej w buddyzmie, duchowej drogi. Głęboko autobiograficzną naturę "Dead Bees On A Cake" zdradza już przepełniony ciepłem "I Surrender". Wraz z "Dobro #1" odwołującym się tym razem do nieco mroczniejszych nut rozbrzmiewających jeszcze (pomimo osiągniętej idylli) we wnętrzu artysty, wprowadza słuchacza w świat introspekcji w przepięknym, spokojnym, zimowo-wieczornym wydaniu. Jest to również kolebka jednych z najwspanialszych nagrań w całej karierze Sylviana. Trudno byłoby przejść obojętnie obok tak wspaniałej ballady jaką jest "Thalheim" (opowiadający o przecięciu się dróg dwojga ludzi), trudno byłoby nie docenić intymnej atmosfery miniatur w rodzaju "Alphabet Angel" czy "The Shining Of Things". Trudno wreszcie nie rozpłynąć się w spokojnej wokalnej harmonii Sylviana i Ingrid w delikatnym "Cafe Europa"... Tu i ówdzie bywa bardziej dynamicznie, co z jednej strony wprowadza potrzebny kontrast lecz tym samym zadaje cios spójności płyty. Dzieje się tak jednak tylko w przypadku "Godman" i "Pollen Path", co nie przeszkadza tym samym odnaleźć powrotnej drogi ku wyciszonym rejonom. "Praise" - dość niecodzienne nagranie wokalizy duchowego przewodnika Sylviana, Shree Maa z akompaniamentem jego gitary stanowi preludium do być może najpiękniejszego utwóru jaki Sylvian kiedykolwiek napisał. Gdzieś pośród szczęścia, które odczuwał, tliła się (jakże zadziwiająco prorocza) obawa, iż równie łatwo może go ono opuścić. "Nie chcę już nigdy być sam pośród mych mrocznych myśli..." Te słowa padają na tle muzyki tak niesłychanie poruszającej, że otwierając pełne zrozumienia serce, instynktownie zamykamy oczy...





Premierę "Dead Bees On A Cake" poprzedziło wydanie dwóch singli zawierających skróconą nieco wersję "I Surrender" oraz łącznie aż cztery niepublikowane utwory zarejestrowane przy dużym współudziale wokalnym Ingrid. Warto zwrócić na nie uwagę choćby ze względu na ujmujące pogodnym charakterem "Whose Trip Is This?", doskonałe "Les Fleurs Du Mal", czy utrzymane w podobnym do "Darkest Dreaming" tonie "Remembering Julia".



Jesień 1999 roku przyniosła kolejny singiel, zawierający oprócz trzech różnych wersji utworu "Godman" (oraz nieznanego wcześniej "Shadowland"), krótki film zrealizowany przez Davida i Ingrid zimą 1998 roku. 14-to minutowy "Time Spent" skupia się zarówno na zawodowym, jak i prywatnym życiu artysty.

[  do góry